Analiza sytuacji geopolitycznej 2017

Z powodu likwidacji portalu, na którym umieszczony był mój blog wklejam moją analizę opublikowaną 13.12.2017:

Instytut Cybernetycznych Analiz Strategicznych wyliczył aktualne procentowe udziały państw w procesach sterowania międzynarodowego.
Przedstawił również wnioski tych analiz opartych na tych wyliczeniach, między innymi na zjeździe NAI w październiku 2017 (prelegent pan Tomasz Banyś).
Cieszę się, że ktoś te udziały obliczył. Z wnioskami jednak zgodzić się nie mogę, dlatego przedstawiam własną analizę.

Jakie wytworzą się sojusze?
Aby dobrze przeanalizować bieżącą sytuację geopolityczną należy zacząć od analizy, jakie wytworzą się sojusze. Rozważmy więc po której stronie opłaca się być poszczególnym krajom.
Chiny są najsilniejszym pretendentem do bycia hegemonem. Opłaca im się praktycznie każdy sojusz. Im więcej sojuszników tym większa szansa zwycięstwa.
Ponieważ Chiny rozwijają się bardzo szybko, będą mogły wkrótce narzucać swoją wolę każdemu państwu, jeśli nie zostaną powtrzymane.
Jeżeli chodzi o USA, to są aktualnym hegemonem. Nie mają już jednak wystarczająco dużo siły aby samodzielnie rządzić całym światem.
Jeśli nie zrobią nic, to ich interesy zostaną wypchnięte z Eurazji przez Chiny, Rosję i Niemcy, a świat podzieli się na co najmniej trzy strefy: amerykańską, rosyjsko-niemiecką i chińską.
Gdy Amerykanie się zorientują, że walka ze wszystkimi pretendentami będzie dla nich przegrana, zapewne zechcą zmniejszyć ilość stref, na które świat się podzieli, aby zachować jak największe wpływy.
Mają więc do wyboru: sojusz z Chinami przeciwko Rosji i Niemcom i sojusz z Rosją i Niemcami przeciwko Chinom.
Jeśli USA wybiorą sojusz z Chinami przeciwko Rosji i Niemcom, to już po kilku latach po pokonaniu Rosji i Niemiec Chiny będą miały dwukrotną przewagę nad USA i zdominują USA.
Lepszym scenariuszem jest dla USA pokonanie Chin przy pomocy Rosji i Niemiec. Ponieważ Rosja i Niemcy też słabną, USA na długo zachowają swoją część wpływów i będą mogły próbować poróżnić Rosję i Niemcy w przyszłości.
Podobnie sprawa ma się w przypadku Japonii. W tym roku Chiny osiągną dwukrotną przewagę w udziale w procesach sterowania międzynarodowego nad Japonią. Zwycięstwo Chin nie jest więc dla niej korzystne, ponieważ Chiny będą mogły narzucać Japonii swoją wolę.
Trzeba dodać, że Chiny są sąsiadem Japonii, a nikt nie lubi, gdy jego sąsiad jest hegemonem. Dużo lepsza sytuacja dla Japonii rysuje się po zwycięstwie USA. Jeśli trend zmian udziału w procesach sterowania międzynarodowego zostanie utrzymany, to Japonia wyprzedzi USA za około 20 lat.
Japonii bardziej opłaca się więc sojusz z USA przeciwko Chinom.
W przypadku Rosji sytuacja ma się podobnie. Chiny już mają ponad dwukrotną przewagę nad Rosją i ta przewaga będzie rosła. USA natomiast nie mają nad Rosją dwukrotnej przewagi i ich przewaga maleje.
W dodatku Chiny są sąsiadem Rosji. Rosji bardziej opłaca się sojusz z USA przeciwko Chinom, oczywiście pod warunkiem, że podzielą się „sprawiedliwie” strefami wpływów. Dopóki USA nie chce dać Rosji odpowiedniej strefy wpływów, Rosja jest zmuszona być razem z Chinami przeciwko USA.
Niemcom opłaca się przede wszystkim sojusz z Rosją. USA i Chiny mają ponad dwukrotną przewagę nad Niemcami i bez odpowiedniego sojusznika zarówno Chiny jak i USA mogą narzucać Niemcom swoją wolę.
Dlatego Niemcy współpracują z Rosją, a oprócz tego równolegle próbują budować superpaństwo europejskie, aby zwiększyć udział w procesach sterowania międzynarodowego, jakim dysponują. Z podobnych powodów Niemcom również bardziej opłaca się sojusz z USA, pod warunkiem, że odpowiednio się z USA podzielą strefami wpływów.
Podsumowując: USA, Rosji, Japonii i Niemcom opłaca się sojusz przeciwko Chinom, pod warunkiem, że odpowiednio podzielą strefy wpływów.
Pod koniec roku 2017 Chiny powinny uzyskać 50% sumarycznego udziału w procesach sterowania międzynarodowego USA, Japonii, Rosji i Niemiec. Również na przełomie roku 2017 i 2018 Chiny osiągną około 50% udziału całego NATO. Chiny stają się więc zagrożeniem i dla NATO i dla pozostałych najsilniejszych krajów. Powinno to przekonać USA do odwrócenia sojuszy i podzielenia stref wpływów.
Donald Trump w kampanii wyborczej mówił o porozumieniu z Rosją i wspólnej walce m.in. z ISIS. Elity amerykańskie są więc świadome, że współpraca z Rosją im się opłaca.
Pan Banyś z Instytutu Cybernetycznych Analiz Strategicznych słusznie zauważył, że Rosja i Japonia przygotowują się do bycia po jednej stronie, bo domykają sporne sprawy z okresu II wojny światowej. Jednak błędnie wskazał, że będą one po stronie Chin.
Zwycięstwo Chin jest sprzeczne z interesem tych krajów jako systemów autonomicznych, ponieważ obydwa stałyby się wasalami Chin. W dodatku Chiny są ich sąsiadem. Kraje te prawdopodobnie będą więc po stronie USA. Sputnik Polska pisał jakiś czas temu za brytyjskim the Sun o wspólnych lotach wojskowych amerykańsko-rosyjsko-japońskich w pobliżu Korei Północnej.
Oczywiście Rosja wygląda na przyjaciela Chin i wroga USA. Ale czy jeśli Rosja i USA zawrą sojusz, zechcą nam o tym powiedzieć, czy będą to trzymać w tajemnicy?

Jaką metodę USA i ich sojusznicy zastosują aby pokonać Chiny?
Moc swobodna Chin jest około dziesięciokrotnie większa od mocy swobodnej USA. Aby Chiny przestały rozwijać się szybciej niż USA należy zredukować moc swobodną Chin o około 90 procent lub zwiększyć moc swobodną USA dziesięciokrotnie. Należy przyjąć, że to drugie jest nierealne, bo nie da się w krótkim czasie zwiększyć produkcji stali dziesięciokrotnie. Jeżeli moc swobodna Chin ma spaść dziesięciokrotnie, to nie wystarczy wywołać kryzys finansowy, aby to uczynić. Pozostają więc dwie metody: atak militarny na Chiny i zniszczenie ich przemysłu, domów itd. lub zablokowanie handlu Chin z resztą świata. USA panując na morzach są wstanie zablokować handel Chin z kontynentem amerykańskim. Aby zablokować handel Europy z Chinami wystarczyłoby jeszcze mieć po swojej stronie lub kontrolować dwa kraje Rosję i Iran. W celu realizacji ataku militarnego amerykanie potrzebują bazy lądowej, ponieważ Chińczycy są w stanie łatwo zatapiać amerykańskie lotniskowce aż do wybrzeży Japonii i Filipin. Idealnie by było gdyby tej bazy bronili sojusznicy z NATO. Mało prawdopodobne by jakiś kraj dobrowolnie zdecydował się być taką bazą, ponieważ ryzyko, że ulegnie zniszczeniu jest wysokie. Idealnie na taką bazę nadaje się Korea Północna. Jest zlokalizowana bardzo blisko Pekinu. Korea Północna pierwszą próbę jądrową przeprowadziła 4 lata temu, a dopiero teraz jest na to silna reakcja USA. Mało prawdopodobne jest więc, aby faktycznym celem była eliminacja zagrożenia dla Świata ze strony Korei Północnej. Jeśli Korea Północna zostanie zdobyta i obsadzona wojskami NATO, to Chiny próbując ją odbić będą musiały się liczyć z walką przeciwko NATO+Japonia+Rosja, które to państwa mają ponad dwukrotną przewagę nad Chinami, więc powinny wygrać. W takiej sytuacji Chiny raczej nie zdecydują się na walkę w Korei. Wybiorą do walki inne miejsce. Wybiorą kraj, którego udział jest dość wysoki, ale nad którym mają ponad dwukrotną przewagę. Wybiorą kraj, któremu NATO nie pomoże i raczej kraj, który ma dużo surowców, których potrzebują Chiny. Krajem spełniającym te warunki jest Rosja. Trudno sobie wyobrazić kraje NATO takie jak Polska wysyłające wojska na pomoc Rosji. A wysyłające wojska do Korei Północnej jak najbardziej można sobie wyobrazić przy odpowiedniej propagandzie. Jednak z wariantem pierwszym kłopot jest w uzasadnieniu nalotów dla Chiny, tak aby mieć poparcie światowej opinii publicznej. Dlatego drugi wariant, związany z blokadą handlu Chin na morzach, w Rosji i Iranie wydaje się dla USA i ich sojuszników atrakcyjniejszy. Aby go zrealizować trzeba kontrolować Iran, lub wywołać tam wojnę, bezpośrednio lub choćby przez pośrednika takiego jak Arabia Saudyjska.
Utrudnienie transportu z Chin i do Chin na morzach i w Rosji może się dokonywać pod pretekstem ograniczania handlu z Koreą Północną. Jest to metoda bardzo wygodna propagandowo. Rosja i USA mogą ciągle udawać przyjaciół Chin. USA będą mogły ciągle udawać wrogów Rosji, a Rosja wrogów USA. Chiny potrzebują żywności z zagranicy, a także surowców.
Blokada handlu powinna więc zmusić Chiny do ataku militarnego, ponieważ jego brak spowoduje porażkę Chin, które maja spore szanse wygrać militarnie, ponieważ moc swobodna Chin jest większa od mocy swobodnej innych krajów.
Jednak Chiny nie mogą walczyć w Iranie, ponieważ wiąże się to z dużym ryzykiem odpowiedzi militarnej NATO. Między Chinami a Iranem NATO ma swoje bazy w Afganistanie i łatwo jest zorganizować jakąś prowokację, a wojska Chińskie jakoś do Iranu muszą dotrzeć.
Znowu w tym wypadku najbardziej prawdopodobny jest atak Chin na Rosję, ponieważ Rosji NATO nie pomoże, Chiny mają nad nią ponad dwukrotną przewagę, Rosja posiada surowce, których potrzebują Chiny i może służyć jako szlak transportowy między Europą a Chinami.

W zaistniałej sytuacji prognozowany przez ICAS kres NATO w 2024 jest mało prawdopodobny. Kres NATO w obecnym kształcie powinien nastąpić znacznie wcześniej, ponieważ najprawdopodobniej militarna faza waliki o hegemonię rozpocznie się w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
Po zakończeniu rywalizacji o hegemonię, bez względu na to czy odbędzie się ona zgodnie z przedstawionym powyżej scenariuszem, czy z jakimś innym, część członków NATO przejdzie do chińskiej strefy wpływów, ewentualnie w przypadku pokonania Chin – do rosyjskiej strefy wpływów. Będą oni musieli przestać być członkami NATO.
Nie jest jednak pewne, czy pozostali członkowie NATO pozostaną w tej organizacji, czy też zupełnie przestanie ona istnieć. Zależy to od wyniku konfrontacji między mocarstwami.

Advertisements

2 thoughts on “Analiza sytuacji geopolitycznej 2017

  1. “Aby Chiny przestały rozwijać się szybciej niż USA należy zredukować moc swobodną Chin o około 90 procent lub zwiększyć moc swobodną USA dziesięciokrotnie. Należy przyjąć, że to drugie jest nierealne, bo nie da się w krótkim czasie zwiększyć produkcji stali dziesięciokrotnie.”
    Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że produkcja stali jest w tej metodzie tylko wskaźnikiem mocy swobodnej, a nie czymś co moc swobodną generuje. W związku z tym dążenie do sztucznego (tj. niewynikającego z rzeczywistych potrzeb) zwiększenia produkcji stali byłoby tylko próbą “oszukania” wskaźnika, prowadzącą do zwiększenia raczej mocy jałowej niż swobodnej.

    Like

    1. Zgadza się Panie Tomaszu. Jednak to oszukanie wskaźnika byłoby bardzo trudne, a co dopiero faktyczne zwiększenie mocy swobodnej, które wymaga rozwinięcia innych gałęzi przemysłu oprócz samej produkcji stali.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s