Cybernetyczna analiza mechanizmów polityki pieniężnej

Zwykle mówi się, że bank centralny steruje gospodarką. Tak dokładnie, to bank centralny steruje ludźmi, w celu osiągnięcia określonych celów gospodarczych.
Sterowaniem ludźmi natomiast zajmuje się cybernetyka, więc makroekonomia musi podlegać prawom cybernetyki.
Człowiek posiadający pieniądze musi podjąć jedną lub dwie decyzje, które przyczyniają się albo do rozwoju gospodarczego, albo do kryzysu.
Pierwszą decyzją jest to czy wydać posiadane pieniądze teraz, czy może gromadzić pieniądze i wydać je w późniejszym terminie.
Jeśli ktoś zdecydował się gromadzić, to staje przed dylematem, czy schować je do skarpety, ulokować w banku czy założyć działalność gospodarczą lub kupić akcje.
W obu tych kwestiach kluczowe są rodzaje motywacji, jakie człowiekiem kierują. Bodźce ideologiczne, poznawcze, etyczne i prawne nie są w żaden sposób skorelowane z cyklami ekonomicznymi.
Ponieważ w analizie cykli ekonomicznych istotna jest składowa zmienna reakcji ludzi, te cztery rodzaje motywacji możemy pominąć, jako nie mające istotnego wpływu na cykle ekonomiczne.
Pozostają dwa rodzaje motywacji: ekonomiczne i witalne. Motywacje ekonomiczne powodują, że cykle ekonomiczne powstają.
Bodźcem ekonomicznym jest zmiana opłacalności oszczędzania. Opłacalność oszczędzania to różnica między oprocentocentowaniem depozytów a stopą inflacji.
Wyobraźmy sobie, że nie ma banku centralnego a ilość pieniędzy w obiegu jest stała. Inflacja przez dłuższy czas jest zerowa, ale w pewnym momencie popyt zaczyna lekko spadać.
Spadek popytu wywołuje reakcje przedsiębiorców. Jedni zwalniają pracowników, a inni obniżają ceny swoich produktów. Z tego powodu rośnie opłacalność oszczędzania, co motywuje następnych ludzi do powstrzymywania się
od zakupów. W błędzie jest ten, kto uważa, że skoro spada inflacja, to oprocentowanie depozytów też spada. Dzieje się dokładnie odwrotnie. Banki widząc wzrost bezrobocia, spodziewają się wzrostu ilości niespłacanych kredytów.
Taka sytuacja może spowodować straty finansowe banków. Żeby nie utracić płynności finansowej banki gromadzą rezerwy, czyli zwiększają ilość zgromadzonych depozytów, a zmniejszają ilość udzielanych kredytów. Innymi słowy podnoszą stopy procentowe.
To z kolei powoduje dalszy wzrost opłacalności oszczędzania i dalszy spadek popytu. Takie załamanie koniunktury trwa długo i ciągle postępuje, a kończy się dopiero, gdy u dostatecznie dużej ilości osób zadziałają motywacje witalne, nie pozwalające redukować wydatków poniżej kosztów wyżywienia.
Na skutek tego deflacja najpierw łagodnieje, a potem następuje odwrócenie trendu.
Widać tutaj, że interwencja państwa jest konieczna w celu zapobiegania głębokim kryzysom. Muszą jednak zostać zastosowane właściwe metody, aby ta interwencja przyniosła oczekiwany skutek.
Jedną z metod regulowania inflacji jest zmiana stóp procentowych. Banki mogą pożyczać od banku centralnego pieniądze, które są oprocentowane według ustalonej przez bank centralny stopy.
Jeśli więc stopy są obniżane, banki pożyczają więcej pieniędzy od banku centranego. Z tego powodu chwilowo przybywa pieniędzy w obiegu, co powoduje wzrost inflacji.
Obecnie panuje przekonanie, że należy stabilizować inflację na z góry zaplanowanym niskim poziomie (rzędu 2%) i należy do tego celu używać stóp procentowych. Jak już wykazaliśmy wcześniej, bodźcem ekonomicznym działającym na poszczególnych ludzi nie jest sama inflacja,
lecz różnica oprocentowania depozytów i inflacji. W czasach gdy większość pieniędzy nie była deponowana w bankach, więc ich oprocentowanie było równe zero, mozna było regulować samą inflację.
Zauważmy, że oprocentowanie w bankach polskich jest o ok. 2% większe niż w zachodnich bankach, a w dodatku mamy w Polsce deflacje, a na zachodzie, np. w USA jest inflacja. To oznacza mocne duszenie polskiej gospodarki.
Inflacja o 2-3% powinna wzrosnąć w odniesieniu do stóp procentowych, żeby stopień pobudzenia naszej gospodarki był podobny jak w gospodarkach zachdnich. Można powiedzieć, że Polska znajduje się w stanie permanentnego kryzysu z powodu nieprawidłowej polityki pieniężnej.
Mogłoby sie wydawać, że skoro inflacja jest na odpowiednim poziomie to wszystko jest w porządku, bo przecież popyt jest na odpowiednim poziomie, PKB rośnie.
Żeby zrozumieć dokładnie to zjawisko musimy przeanalizować co się dzieje po stronie podaży. Każdy kto jest zdecydowany gromadzić i pomnażać oszczędności staje przed wyborem jak je ulokować.
Czy założyć lokatę bankową czy może założyć firmę lub kupić akcje. Gdyby średnie zyski z obu tych możliwości były takie same, nikt nie chciałby inwestować w przedsiębiorstwa, z powodu wyższego ryzyka.
Dlatego minimalny zysk akceptowany przez przedsiębircę jest równy oprocentowaniu depozytów, powiększonemu o premię za ryzyko. Premia ta jest tym większa, im większe ryzyko faktycznie inwestor ponosi.
Jeśli więc urzędnicy nakładają kary na przedsiębiorców za inne zrozumienie przepisów, to skutkiem tego będą niższe płace i wyższe bezrobocie. Zwróćmy uwagę, że oprocentowanie depozytów pomniejszone o inflację jest w Polsce o 2% do 3% wyższe niż na zachodzie.
Dla porównania mediana zysku przedsiębiorstw z indeksu WIG20 odniesionego do aktualnej ceny akcji wynosi między 8,5% a 9%. Stąd wniosek, że 1/3 lub 1/4 zysku przedsiębiostw działających w Polsce, bierze się z polityki pieniężnej.
A jak to się przekłada na nasze zarobki? Jeśli założymy, że zarabiamy 5 razy mniej niż na zachodzie i bierze się to w 100% stąd, że przedsiębiorstwa w Polsce zarabiają więcej,
to obniżenie stóp procentowych o 2 % w odniesnieniu do inflacji powinno spowodować (z dużym opóźnieniem) w przybliżeniu dwukrotny wzrost zarobków i jednoczesny spadek bezrobocia. A dlaczego?
Pracownik dostaje conajwyżej 20% z tego co wypracuje, a resztę dostaje pracodawca. Przekazanie 1/4 z tej reszty pracownikowi będzie oznaczało przekazanie kolejnych 20% z tego co wypracuje, a więc pracownik dostałby dwa razy tyle.
Możnaby pomyśleć, że możemy w dowolnie mocno zwiększać inflację i obniżać stopy procentowe i w ten sposób pomagać gospodarce. Jednak im mniejsza opłacalność oszczędzania, tym większe oscylacje popytu,
a co za tym idzie wszystkie kryzysy są głębsze. Dlaczego się tak dzieje? W USA obecnie oprocentowanie depozytów jest tak niskie, że nie opłaca się oszczędzać. Jednak ludzie oszczędzają.
Oszczędzają dużo, bo bank centralny dodrukował pieniędzy żeby się popyt nie załamał. Nie robią tego z powodu motywacji ekonomicznych, bo przecież oszczędzać się nie opłaca.
Działają tu motywacje witalne, które wiążą się z obawą że kryzys powróci. Ludzie chcą mieć rezerwy finansowe, żeby mieli za co się utrzymać w razie kryzysu. Dopóki działają te bodźce witalne, inflacja jest na sensownym poziomie.
Jednak z czasem ludzie zorientują się, że tracą, a kryzys nie przychodzi. I zaczną te oszczędności wydawać, napędzając inflację. Szybkość wzrostu inflacji będzie większa w przypadku niższej opłacalności oszczędzania, bo mocniej będą działać bodźce ekonomiczne.
Wtedy bank centralny będzie musiał hamować tę szybko rosnącą inflację szybko podnosząc stopy procentowe. A to spowoduje szybsze przeregulowanie czyli załamanie koniunktury.
Obecnie w wielu krajach, w tym w USA, mamy najniższe stopy procentowe w historii. Jest więc bardzo prawdopodobne, że najbliższy kryzys w USA będzie znacznie głębszy od poprzedniego.
Warto zwrócić uwagę, że wpływ motywacji witalnych na oscylacje koniunktury byłby niższy w przypadku trudniejszego dostępu do kredytów.
Dzieje się tak dlatego, że jeśli jest trudniej o kredyt, to ludzie mają tendencje do zostawiania sobie większych oszczędności na nieprzewidziane wydatki. Może zepsuje się pralka, a może lodówka.
Gdy nadejdzie kryzys, to ludzie zwiększają swoje oszczędności o mniejszą ilość pieniędzy, bo część już mają. I stąd się bierze niższy wpływ motywacji witalnych na oscylacje koniunktury.
Taką właśnie politykę mniejszej ilości kredytów prowadzą Chiny. Stopa rezerwy obowiązkowej wykosi około 50%, co oznacza, że kredytów jest dwukrotnie mniej niż depozytów. To jest najlepsza polityka pieniężna dla kraju nacjokratycznego.
Podsumowując mamy trzy rodzaje polityki pieniężnej charakterystyczne dla trzech rodzajów krajów:
– imperia neokolonialne: niskie stopy procentowe i niska stopa rezerwy obowiązkowej (np. USA)
– neokolonie: wyższe stopy procentowe i niska stopa rezerwy obowiązkowej (np. Polska)
– kraje nacjokratyczne: wysoka stopa rezerwy obowiązkowej (np. Chiny, Indie)

Warto zwrócić uwagę, że podatek bankowy czy podatek emisyjny (dodruk pieniędzy) przyczyniają się do zmniejszenia oprocentowania depozytów w odniesieniu do inflacji.
Mają więc właściwości pobudzające gospodarkę, podczas gdy większość podatków przynosi jakąś szkodę, tzn. mamy mniej tego co opodatkowaliśmy. Jeśli opodatkujemy pracę, to mamy mniej pracy.
Jeśli opodatkujemy mieszkania to mamy mniejsze mieszkania.

Waluty lokalne a powyższe rozważania
Na ostatnim zjeździe NAI w 2015 roku był referat pana Dariusza Brzozowca na temat walut lokalnych i ich pobudzających gospodarkę właściwościach. Waluty te zostały przedstawione jako świetne rozwiązanie w każdej sytuacji.
Zobaczmy jak to się ma do powyższych rozważań. Jeśli waluta dodatkowa funkcjonuje na obszarze znacznie mniejszym od obszaru kraju, czy np. strefy euro, to taka waluta wpłynie pozytywnie na rozwój regionu, w którym funkcjonuje kosztem pozostałych regionów.
Jest to więc świetne narzędzie w przypadku, gdy centralna polityka pieniężna, jest dostosowana do jednych regionów, a nie jest dostosowana do drugich. Problem jest w tym, że polityka pieniężna niektórych krajów, np. Polski, nie jest dostosowana do żadnego regionu.
Jeśli, więc zostanie wprowadzona dodatkowa waluta na terenie całego kraju, np. Polski, to początkowo pobudzi gospodarkę i spowoduje wyższą inflację (bo jest więcej pieniędzy w obiegu). Bank centralny działający w oparciu o wadliwy algorytm wykryje wyższą inflację od planowanej.
Zacznie tę inflację hamować podnosząc stopy. Wprowadzając więc dodatkowy pieniądz doprowadzimy do sytuacji, że będzie taka sama inflacja, a wyższe stopy procentowe. Szkodliwość dla gospodarki takiej sytuacji omówiliśmy już wcześniej.
Trzeba więc wymusić na banku centralnym właściwą politykę pieniężną. Wprowadzenie prywatnego pieniądza tylko pogorszy sytuację.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s