Analiza sytuacji geopolitycznej 2019

Analiza oparta jest na procentowym udziale sterowniczym poszczególnych krajów na podstawie metody opracowanej przez Józefa Kosseckiego opisanej w pracy “Cybernetyka społeczna”. Dane na których opiera się niniejsza analiza jak i poprzednia zostały wyliczone przez ICAS (Tomasz Banyś) i pochodzą z tabeli ze strony ICAS:

proc ster miedzy.png

W 2018 roku Chiny osiągnęły 0,5 udziału całego NATO, skutkiem czego była wojna celna USA-Chiny. Zanim jednak rywalizacja między tymi mocarstwami przejdzie do następnego etapu USA będą musiały się zająć inną sprawą. Niemcy dążą bowiem do dużo ściślejszej integracji Europejskiej czyli budowy tzw. superpaństwa europejskiego ze wspólną armią włącznie. Proces ten może bardzo przyśpieszyć po zmaterializowaniu się brexitu. Oznaczałoby to rozpad NATO na dwie części: UE i państwa anglosaskie. W 2018 roku UE bez Wielkiej Brytanii dysponowała udziałem 20,68%, a kraje anglosaskie: 20,83%. Ewentualny sojusz UE+Chiny mógłby już 2019 roku narzucać swoją wolę anglosasom, jeśli ci nie zyskaliby dodatkowych sojuszników (Rosji lub Japonii). Dlatego zajęcie się sprawami UE jest dla USA pilniejsze niż rywalizacja z Chinami.

Decyzja Donalda Trumpa ogłoszona 5.11.2018 o zwolnieniu z sankcji na Iran na pół roku ośmiu państw: Chin, Tajwanu, Japonii, Korei Płd., Indii, Turcji, Włoch i Grecji wskazuje, że walka z Chinami zostaje odroczona o co najmniej pół roku. Oznacza to, że punkt kulminacyjny w rywalizacji z Chinami – czyli odcięcie Chinom dostępu do kluczowych surowców, a konkretnie ropy – zostaje przesunięty o pół roku, a może nawet nieco dłużej. Za to celem na obecny czas, będzie walka z Niemcami. Przyczyną takiego obrotu sprawy jest prawdopodobnie chęć Niemiec do stworzenia superpaństwa europejskiego. Gdyby Niemcom udało się zintegrować UE w jeden organizm mówiący jednym głosem, mielibyśmy następujący układ sił (wg danych na 2018 rok): UE: 20,68%, Chiny: 20,62%, USA: 15.17, kraje anglosaskie (USA+Wielka Brytania+Kanada+Australia): 20,83%. Ponieważ udział Chin ciągle rośnie, to ewentualny sojusz UE+Chiny miałby już w 2019 ponad dwukrotną przewagę nad anglosasami i ci musieliby liczyć na sojusz z Japonią lub Rosją aby nie stać się wasalem Chin lub UE. Niemcy nie będą więc sojusznikiem USA w walce z Chinami, a i plan USA wydaje się wyglądać następująco: stworzyć Niemcom problemy wewnątrz UE, tak aby Niemcy ani cała UE nie mogły się opowiedzieć po stronie Chin, a po ewentualnym zwycięstwie nad Chinami państwa UE stały się wasalami zwycięzców nad Chinami. W tym momencie sumaryczny udział państw UE w procesach sterowania międzynarodowego wynosi 20,68%. Przydzielenie tak dużej strefy wpływów Niemcom, które posiadają jedynie 6,1% jest sprzeczne z interesem Stanów Zjednoczonych. Zwolnienie z sankcji Włoch i Grecji, to próba dodania tych dwóch krajów do państw trójmorza. Sumaryczny udział państw zwolnionych z sankcji łącznie z udziałem USA wynosi 55,1% czyli ponad 50%. W istocie sankcje nałożone na Iran są sankcjami nałożonymi na kraje niezwolnione czyli przede wszystkim na UE z pominięciem Włoch i Grecji. Sumaryczny procent sterowania międzynarodowego na podstawie wyników ICAS dla państw trójmorza+ Włochy+Grecja wynosi w roku 2018 około 6.6%. (Trudno dokładnie policzyć, ze względu na brak danych o udziale krajów nadbałtyckich w tabelach ICAS).

Cała UE bez Wielkiej Brytanii dysponuje udziałem około 20,6%. Zatem pozostałe kraje UE stanowią około 14%. Nie mają więc one wyraźnie większego udziału niż dwukrotność udziałów krajów trójmorza+ Włochy+Grecja, więc nie mogą tym krajom łatwo narzucać swoją wolę. Zamieszki we Francji i innych krajach są również objawem tego, że następuje tworzenie problemów wewnątrz UE, które są w interesie USA. Jeżeli spojrzymy na sprawy makroekonomiczne możemy zaobserwować nakładanie ceł przez USA na Chiny, Unię Europejską i kilka innych krajów. Ponieważ USA ma duży deficyt w handlu zagranicznym, kraje te nie są w stanie poprzez nakładanie na USA ceł zaszkodzić gospodarce Stanów Zjednoczonych równie mocno jak im zaszkodzą Stany Zjednoczone. Kryzys finansowy w 2009 roku nie wpłynął zauważalnie na zmianę udziałów w procesach sterowania międzynarodowego najsilniejszych państw. Nawet jeśli USA wywołają kryzys silniejszy, to wydaje się nierealne aby udało się w ten sposób zatrzymać wzrost udziałów Chin w procesach sterowania międzynarodowego. Jak już pisałem w roku 2015 tutaj: https://damiankmiotek.wordpress.com/2018/01/24/cybernetyczna-analiza-mechanizmow-polityki-pienieznej/, istnieją bardzo poważne przesłanki oparte na cybernetyce społecznej, by sądzić, że następny kryzys gospodarczy będzie znacznie głębszy od poprzedniego. Wprowadzenie ceł z jednoczesnym podnoszeniem stóp procentowych wydają się być bodźcami, które mają wywołać ten kryzys w najbliższych miesiącach. Zauważmy, że podnoszenie stóp procentowych, to w istocie hamowanie popytu u amerykańskich konsumentów na towary pochodzące zarówno z USA jak i spoza USA. Wprowadzenie ceł, to hamowanie popytu na towary spoza USA, a zwiększenie popytu na towary z USA. Obydwa te działania powinny doprowadzić do załamania popytu na towary spoza USA, przy jednoczesnym znikomym wpływie na popyt na towary produkowane w USA. Nie ma co się łudzić, że w ten sposób USA zatrzymają wzrost chińskich udziałów w procesach sterowania międzynarodowego. Moc swobodna Chin jest około dziesięciokrotnie wyższa od mocy swobodnej USA i typowy kryzys gospodarczy nie spowoduje, że moc swobodna Chin nagle spadnie poniżej mocy swobodnej USA. Jednak kryzys jest dobrym narzędziem, do wywołania niepokojów społecznych w wielu krajach, a także do skłócenia krajów blisko współpracujących ze sobą. Nie ma co liczyć na to, że uda się w ten sposób pokonać Chiny. Ich rezerwy walutowe są tak duże, że gdyby cały ich eksport do USA się załamał, ciągle mogliby kupować zagranicą za te rezerwy to wszystko co kupowali do tej pory i to przez wiele lat. Jednak metoda ta idealnie się nadaje do wzbudzenia niepokojów w UE i skłócenia krajów UE między sobą. To już się zaczęło. Mamy zamieszki we Francji, ale grudniowa podwyżka stóp procentowych w USA powinna wywołać spadek popytu na towary spoza USA dopiero za jakiś czas (rzędu pół roku). Jest więc bardzo prawdopodobne, że sytuacja w Europie będzie się w tym czasie mocno pogarszać.

Równocześnie celem USA jest zapobieżenie sytuacji, powodującej zwiększenie strefy wpływów Rosji w czasie gdy USA skupią się na walce z Chinami. Dlatego organizowani są przeciwnicy dla Rosji w postaci Ukrainy i Turcji. Ostatni incydent na Morzu Azowskim i wkroczenie wojsk tureckich do Syrii tuż po zapowiedzi wycofania z niej wojsk USA to metoda zajęcia czymś Rosji by nie powiększała swej strefy wpływów. Sumaryczny udział sterowniczy Ukrainy i Turcji wynosił wg prognoz ICAS 4,88%, a udział Rosji 7,89%. Czyli udział Ukrainy i Turcji przekracza wyraźnie 0,5 udziału Rosji, więc Rosja musi się z tymi krajami liczyć. Przedłużenie czasu wycofywania wojsk USA z Syrii do czterech miesięcy to w istocie przesunięcie tych spraw na koniec kwietnia, czyli tuż przed wejściem w życie sankcji przeciwko Chinom ( mają wejść w życie 05 maja).

 

W 2019 roku Chiny przekroczą udział anglosasów w procesach sterowania międzynarodowego. Oznacza to powrót do konfliktu między tymi państwami. Jeśli anglosasi chcą rywalizację z Chinami wygrać – muszą albo zaatakować Chiny militarnie – co nie przysporzy im poparcia światowej opinii publicznej, albo odciąć Chinom dostęp do kluczowych surowców. Wydaje się, że ten drugi wariant będzie realizowany. Jednak nie da się zrealizować tego wariantu bez udziału Rosji. Dlatego USA potrzebują szerszego sojuszu niż sojusz krajów anglosaskich. Sojuszu z pozostałymi silnymi państwami przeciwko Chinom o łącznym stosunku około 2:1. Udział w tym sojuszu Rosji I Japonii jest naturalny, ponieważ nie jest w interesie tych krajów zwycięstwo Chiny, które mają ponad dwukrotną przewagę nad każdym z tych krajów. Dużo lepszym scenariuszem dla tych krajów jest zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, które nie mają dwukrotnej przewagi nad żadnym z tych krajów. Udział Niemiec w tym sojuszu jest mało prawdopodobny z uwagi na dążenie tego państwa do budowy superpaństwa europejskiego, którego istnienie jest sprzeczne z interesami USA. Prawdopodobny jest również udział w tym sujuszu jednego lub obydwu państw dwóch państw o udziale około 3%: Indie, Korea Południowa. Dla obu tych państw korzystniejsze jest zwycięstwo Japonii niż Chin z uwagi na fakt znacznie wyższej przewagi Chin nad tymi krajami niż Japonii. Oba te kraje zawierając ze sobą nawzajem sojusz, mogą się skutecznie przeciwstawiać Japonii. Nie mają natomiast takiej możliwości w przypadku Chin. Z uwagi na fakt, że osiągnięcie przez Chiny 0.5 udziału tego sojuszu powinno nastąpić w roku 2019+-4 lata, jest kilka możliwości kształtu tego sojuszu, np: anglosasi+Japonia+Rosja+Indie+Korea Południowa (2,02 udziału Chin w 2019 roku) lub anglosasi+Japonia+Rosja+Indie (1,90 udziału Chin w 2019 roku), itp.. Warto zwrócić uwagę na fakt, że kraje zwolnione z sankcji na UE to: Chiny, potencjalni sojusznicy USA przeciwo Chinom, przeciwnicy Niemiec wewnątrz UE i Turcja. Proces destabilizacji UE będzie trwał co najmniej do momentu objęcia amerykańskimi sankcjami na Iran również Chin, a może nawet dłużej. Według zapowiedzi półroczny okres zwolnienia dla Chin powinien zakończyć się 05.05.2019. Nie oznacza to jeszcze odcięcia Chin od dostaw ropy. Aby to uczynić należałoby np. zablokować przepływ statków z Zatoki Perskiej do Oceanu Indyjskiego. Jeszcze kilka miesięcy temu Iran groził, że po wprowadzeniu sankcji przepływ ten zablokuje. Trzeba by jeszcze zablokować np. przepływ statków z Morza Czerwonego do Oceanu Indyjskiego. Tak się składa, że przy cieśninie łączącej te dwa morza jest Jemen, a tam od kilku lat toczy się wojna. Jeśli dodamy do tego fakt, że USA zamierza zaprzestać wspierania w tej wojnie Arabii Saudyjskiej, z powodu niedawnego zabójstwa dziennikarza, to prawdopodobieństwo zablokowania tej cieśniny wbrew interesowi Arabii Saudyjskiej rośnie. W ten sposób transport ropy z bliskiego wschodu do Azji wschodniej zostały praktycznie uniemożliwiony. Natomiast transport ropy z rejonu Morza Czerwonego do UE i USA będzie ciągle możliwy. Po zablokowaniu dostaw ropy do Chin, Chiny będą musiały zaatakować militarnie, aby móc się dalej rozwijać i nie przegrać rywalizacji z innymi państwami. Ataku w pierwszej kolejności na USA raczej nie zaryzykują, ponieważ może się to wiązać z odpowiedzią całego NATO+ Japonia+ Rosja (Chiny mają ponad dwukrotną przewagę zarówno nad Rosją jak nad Japonią, więc dla tych krajów zwycięstwo USA jest korzystniejsze niż zwycięstwo Chin). Jednoczesną walkę z tymi wszystkimi państwami w roku 2019 Chiny przegrałyby. W 2019 roku Chiny będą dysponować około 21,51% udziałów w sterowaniu międzynarodowym, a NATO+Japonia+Rosja będą dysponowały około 57% udziałem. Zatem Chiny będą musiały zaatakować kraj sąsiedni, który posiada duże zasoby ropy, nad którym Chiny posiadają ponad dwukrotną przewagę i któremu NATO nie pomoże. Te kryteria spełnia Rosja więc prawdopodobnie ona zostanie zaatakowana militarnie przez Chiny. Prawdopodobny termin ataku to druga połowa 2019 lub rok 2020. Teoretycznie mogłoby to nastąpić do roku 2023, ponieważ w badaniach Józefa Kosseckiego nad danymi historycznymi uzyskano zgodność terminów rzeczywistych wydarzeń z terminami prognozowanymi z dokładnością do czterech lat. Stawiam jednak hipotezę, że ze względu na wyjątkowo szybki rozwój Chin, zablokowanie dostępu Chin do surowców nastąpi znacznie wcześniej tzn. do 2020 roku. Dokładny termin zależy od tego jak długo zajmie USA destabilizacja UE. A wtedy Chiny zaatakują militarnie. Zaatakowanym krajem będzie najprawdopodobniej Rosja. Prawdopodobnym zwycięzcą będą Chiny, ponieważ przeciwnicy nie będą posiadali ponad dwukrotnej przewagi nad Chinami, a Chiny dysponują większą mocą swobodną.

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

3 thoughts on “Analiza sytuacji geopolitycznej 2019

  1. “W 2019 roku Chiny będą dysponować około 21,51% udziałów w sterowaniu międzynarodowym, a NATO+Japonia+Rosja będą dysponowały około 57% udziałem. Zatem Chiny będą musiały zaatakować kraj sąsiedni, który posiada duże zasoby ropy, nad którym Chiny posiadają ponad dwukrotną przewagę i któremu NATO nie pomoże.”
    Ambitna hipoteza, niestety bez uzasadnienia. Dlaczego ChRL miałaby atakować militarnie Rosję, nieformalnego krótkoterminowego sojusznika, który mógłby swoje zasoby ropy udostępnić pokojowo? Zakładanie że Rosja przyłączyłaby się do embarga przeciw ChRL jest równie wątpliwe, jak to że zaatakowana nie otrzymałaby pomocy (od całego NATO może nie, ale od USA z Japonią, które takiej w sytuacji zyskałyby kluczowego sojusznika, niestawiającego żadnych kłopotliwych warunków, bo przypartego do muru?).
    Nie wiem czy autor zwrócił uwagę, ale doc. Kossecki w swoich analizach cybernetycznych zaliczał ChRL do systemów autonomicznych o powstrzymywanym rozwoju, niejako wyłączając ChRL z grona państw które “muszą” zaatakować w sytuacji krytycznego stosunku udziałów w sterowaniu międzynarodowym.

    Like

  2. Jak już wspomniałem, Rosji bardziej opłaca się zwycięstwo USA niż Chin. W poprzednich analizach wspominałem o sojuszu USA, Japonii, Rosji i mniejszych państw przeciwko Chinom. Sojusz ten miałby około dwukrotną przewagę nad Chinami. Sojusz taki jest warunkiem braku pokojowego udostępnienia surowców Chinom przez Rosję. Dopiszę to w wolnej chwili. Rosja oczywiście może uzyskać pomoc, ale udział Rosji i jej pomocników nie ma większych szans wyraźnie przekroczyć dwukrotności udziału Chin. Jeżeli chodzi o to, że Chiny nie muszą same zaatakować po przekroczeniu krytycznego stosunku udziałów – zgadzam się z tym. To USA zaatakują pierwsze gospodarczo- Chiny muszą odpowiedzieć militarnie albo przegrają. Bez surowców ich udział będzie spadał.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s